Dla badaczy dawnych kultur szczególnie, a w ogóle dla cywilizowanego świata istotne jest, co dana społeczność czyni ze swoimi zmarłymi. Jest to ważne kryterium poziomu kulturowo- moralnego w rozwoju ludzkości ; nie wszędzie to oczywiste, mamy przykłady nawet bardzo niedaleko. Dlatego ostatniemu miejscu człowieka na ziemi należy się szacunek – u nas wyraża się to odpowiednim nagrobkiem, niekoniecznie drogim i okazałym, ale zadbanym, również pod tym względem, by informował o zasługach pochowanego. Jeśli takie były.
Eugeniusz Pieniążek.
Czym się ogółowi zasłużył ?
Był lotnikiem, instruktorem pilotażu, ale wielu było ( i jest) lotników.
Zbudował – w czasach PRL- przez siebie skonstruowany samolot, takich nierozsądnych było więcej ; prawie żaden na swoim dziele nie polatał.
Gienkowi jakoś się udało „uzyskać klasę” (pozwolenie na loty) dla zbudowanej „Kukułki”.
Dla żyjącego w ciasnocie peerelowskiego wychodka czym mogło być latanie ? Jak dla większości dawnych legendarnych lotników – choćby Dedala i Ikara – własne skrzydła były często jedynym sposobem wydarcia się z niewoli.
Eugeniusz jako pilot oblatywacz w Centrum Szybowcowym w Lesznie prezentował od lat 60-tych świetne polskie szybowce za granicą i był znany w międzynarodowym środowisku lotniczym. Pojawili się więc „cichociemni” z SB z nie do odrzucenia propozycją współpracy, czytaj : donosicielstwa na znajomych. Być może i nadzwyczajna rejestracja „Kukułki” była sposobem na opierającego się świństwu lotnika – Masz, ale możesz stracić, razem z lataniem w ogóle. Czyli póki czas, trzeba wiać.
- Nie ! Ucieczka się wiąże z tchórzostwem. A ja się przebiję do wolności. -Tym jednoosobowym maleństwem z niepewnym silnikiem ? - Tak, bo innego nie mam.
Gdzie i którędy ? Rozeznanie w realiach wykluczyło kierunek północny. Austria ? Po moskiewskim „wyzwoleniu” Czechosłowacji szeroki pas przy granicy strzeżony szczególnie. Zestrzelą. A przez Węgry do Jugosławii ? Jest jakaś szansa. Tylko „zagwozdka” – Tito z Belgradu pokazuje na Wschód pewien gest łokciem, ale w kraju, choć bardziej otwartym na Zachód, reżim trzyma się krzepko. Czyli ryzyko, konieczność pozostawienia rodziny i ojczyzny, jaka by ona nie była …
Z drugiej strony …
Taka z bliższych już czasów piosenka wyklęta, lecz myśl ponad czasem :
Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem.
Odważnym się udaje – przelecieć w burzy i w poprzek manewrów Paktu Warszawskiego do Jugosławii, przesiedzieć 7 miesięcy w więzieniu i zostać w końcu prawie „po niewoli” przerzuconym przez granicę austriacką i trafić do szwedzkich przyjaciół, a wkrótce ściągnąć tam i rodzinę i „Kukułkę”.
Mogłoby się to zakończyć sielankowo – i żyli tam długo i szczęśliwie, tęskniąc tylko za ojczyzną.
Ale życie nie idylla, nie wszystko toczy się po naszej myśli i woli ; w niespełna 20 lat wybuchła wolna Polska i można było bez obaw wrócić. Na początku lat 90-tych wyobrażano sobie, że teraz wielkim tłumem wrócą z zagranic rodacy ze swymi dolarami i gotowymi planami na budowę dobrobytu. Wrócili bardzo nieliczni.
Eugeniusz Pieniążek wrócił. Z satysfakcją splendoru jako ten, który w sposób spektakularny postawił się kantem komunie. Ktoś nawet określił go „żywą legendą lotnictwa” i miano to przylgnęło do Gienka. Cieszyło go to nawet tak po ludzku, ale nie słyszałem, by kiedykolwiek wywyższał się z tego tytułu ponad innych. Radość z odzyskanej wolności i wrodzoną energię można ukierunkować różnie – biegać ze sztandarem, tłukąc nim ewentualnie inaczej myślących rodaków po głowach albo … można w byłym kurniku upadłej fermy w Bielsku-Białej rozpocząć wspólnie z Januszem Karasiewiczem produkcję dwupłatowych Bucker Jungmannów z lat trzydziestych - w oparciu o autentyczną dokumentację ułańskim sposobem zdobytą przez Gienka. To na początek, bo już w roku 1992 z jego inicjatywy powstaje Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego – oddział największej światowej organizacji lotniczej Experimental Aircraft Association, następnie Gienek rzuca pomysł budowy latającej repliki 1 : 1 najsławniejszego polskiego samolotu sportowego – RWD-5. I po pięciu latach samolot odbywa swój pierwszy lot (!)
A ja pamiętam, jak raz, jeszcze w czasie budowy samolotu, Eugeniusz opowiadał o licznych kłopotach z tym związanych i podsumował – Wiesz, ale to jest takie moje wracanie do Polski.
Takie stwierdzenie nie z mównicy, lecz w prywatnej rozmowie robiło wrażenie. Oto ktoś, kto nie powiada, że "się mu należy”, lecz uważa, że należy się Polsce za czas jego nieobecności. I robi to, co dla niej potrafi zrobić najlepiej na miarę swych umiejętności i możliwości.
Eugeniusz Pieniążek był pierwszym Prezesem SLE EAA 991, a później jako Prezes Honorowy pełnił funkcję do śmierci w roku 2020. Spoczywa na cmentarzu w Międzybrodziu Żywieckim, niedaleko znanego mu lotniska sportowego na Żarze.
14 listopada 2025 r trzech naszych kolegów – Jerzy Kołodziej, Andrzej Sarata i Marek Ziółkowski wykonało ostatnią pracę przy ostatecznym wystroju grobu ś.p. Eugeniusza. Nowy w kształcie nagrobek został wykonany w tym roku z inicjatywy naszego stowarzyszenia.
Zb. Sułkowski